sobota, 12 marca 2016

Epilog

Ciemne tęczówki biją pełnią radości. Czuję wiatr w włosach i słodki zapach waniliowych lodów, pomieszanym z słoną bryzą.
Zaczynam żyć.
Patrząc na morze przed sobą czuję jak duże ramiona oplatają się wokół mojej tali. Siedzę na murku z nogami po nie właściwej stronie, ale nie boję się wypaść. Właśnie te ciepłe ramiona otaczają mnie swoim bezpieczeństwem i wiem, że nie pozwolą mi upaść.
To jest moje życie. Idealne.
Teraz.
-Kiedy przyjadą?- marudzę wbijając łyżeczkę w lody.
-Harry dzwonił pięć minut temu, niedługo- śmieje się odpowiadając to samo już chyba siódmy raz.
Nieporadnie wykręcam się w jego stronę. To on. Człowiek, który wyrwał mnie z piekła.
Odstawiam kubełek i przyciągam jego twarz. Pozwalam mu całować się leniwie i powolnie, ale wkładam w to tyle uczuć na ile jestem zdolna.
Patrzę w kakaowe tęczówki i przypominam sobie ostatnie dni. Zayn nie potrzebował wiele czasu by przenieść nas do nowej szkoły w Kalifornii. Liam ma tam domek letniskowy, w którym zamieszkamy całą szóstką na jakiś czas, a potem... "Znajdziemy coś dla siebie, nie wytrzymam z Naillem i Harrym, którzy wiecznie będą się obściskiwać". Na wspomnienie tych słów prawie wybucham śmiechem.
Nowa szkoła, nowe miejsce, nowe życie. Zadziwiające, że zdaję sobie sprawę... nie potrzebuję tego.
-Potrzebuję ciebie- mówię te słowa patrząc na idealne rysy Malika, jego dłonie błądzą po moich udach, bokach i żebrach. Palce wplatają się w kosmyki włosów.
Zachodzące słońce ogrzewało mi plecy, kiedy zauważyłam nadjeżdżający samochód. Czwórka chłopaków wypadła na świeże powietrze śmiejąc się głośno z niewiadomego powodu. Po raz kolejny rozbrzmiewa dzwonek mojej komórki. Patrzę na wyświetlacz i widzę numer rodzicielki. Cała uwaga skupia się na mnie, kiedy tępo wbijam wzrok w ekran. Odrzucam połączenie, po czym wyjmuję kartę i łamię ją na pół. Wyrzucam za siebie i unoszę głowę.
Nie chcę ich znać. Zayn wydaje się być dumny z mojego czynu. Pakuje nasze torby do bagażnika po czym bierze mnie na plecy.
-Trzymaj się czepiaku.
Idziemy w stronę pojazdu, a ja czuję się  w końcu wolna. Wolna po 18 latach życia w klatce. Wtapiam nos w krucze włosy i patrząc kątem oka na uśmiechniętego blondyna przyciągniętego do lokowatego, muskam palcami jego szyję. Zaciągam się mocno czując zapach nikotyny pomieszany z świeżą, wodą kolońską.
Przymykam powieki i słyszę ciągłe śmiechy, odgłos fal i skrzeczenie mew. To jest to.
-Kocham cię.
KONIEC

_______________________________________________________________

Epilog nie jest długi... Właściwie nie miał być :)

Co tu dużo mówić... "Amy" nie była jakąś wielką historią, która powala każdego na kolana. Ma w sobie pełno błędów, nieczytelnej treści, sama się w niej gubię, ale... cieszę się że powstała. Nawet nie wiecie jak bardzo jej postać jest moim odzwierciedleniem. Nie chodzi o to, że mam takie życie, rodziców czy co tam jeszcze. Chodzi mi o charakter tej dziewczyny i sposób patrzenia na świat. Dopiero teraz kończąc to wszystko zdaję sobie sprawę jak bardzo utożsamiłam tą postać z własnymi cechami.
Dosyć już o tych bredniach...
Nie ukrywam, że w planach jest druga część, ale nie wiem kiedy.

Dziękuję każdemu kto dotrwał do tego nędznego końca ( w którym pierwotnie Amy miała popełnić samobójstwo xD ) miałam zamiar wypisać tutaj dosłownie każdego, ale chyba nie jestem do tego niestety zdolna...

27claudiaaa98 Mia R Asiek1323 Anna Suchecka Rouse Błaszczykowska babluz i każdemu Anonimowi

Jest tych osób o wiele wiele więcej ale zajęło by mi to sporo czasu... przepraszam... moje lenistwo kocham równie mocno co czekoladę :)

Mniejsza o to, chciałam podziękować z całego serducha każdej z możliwych osób, która była tutaj ze mną. Nawet nie wiecie jak bardzo poprawialiście mi humor zwykłą gwiazdką.... To bardzo miłe uczucie kiedy ktoś docenia coś co robicie... nawet jeśli jest to tak beznadziejne xD
Więc jeszcze raz bardzo dziękuję i zapraszam na nowe opowiadanie
(pierwszy rozdział powinien pojawić się jutro) 

   

Teraz mam ostatnia prośbę, niech każdy kto wytrwał do końca nie ważne czy teraz czy w przyszłości... niech komentarz cokolwiek pod tym postem... Chciałabym wiedzieć ilu ludziom powinnam być wdzięczna za to wszystko.

A więc tak to...







KONIEC

14 komentarzy:

  1. Będę tęsknić za tym opowiadaniem😶

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej. Nie moge uwierzyć, że to już koniec. Będę tęsknić za tą dwójka. Dzieki za tą historię. ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że to już koniec. Serio mi się podobało to opowiadanie :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że to koniec ;/ opowiadanie cudne

    OdpowiedzUsuń
  5. To było cudne :')

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna historia, będę tęsknić za Amy i Zaynem <3
    Z chęcią jednak będę śledzić dalej twoją twórczość!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje napisania tej pięknej historii! Masz talent i liczę na kolejną równie świetną :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dobrze, że nikogo nie uśmierciłaś! Szkoda tylko, że to koniec ale mam nadzieję na drugą część :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Do usłyszenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę fantastyczna historia, rownież czekam na 2 cześć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczna historia, czekam na drugą cześć! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo zakochałam się 😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo zakochałam się 😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń